Deszcz i wiatr vs gorące uczucie Pauliny i Kamila

W ostatnią sobotę pracowaliśmy na ślubie i weselu Pauliny oraz Kamila.

Aura nie rozpieszczała nas od rana, lecz Andrzej obiecał przyszłej Pani Młodej przywieźć ze sobą dobrą pogodę na godzinę 15:00, czyli godzinę rozpoczęcia ślubu. Po części mu się to udało, bo po naszym przyjeździe chmury zaczęły ustępować słońcu, które ostatecznie przegrało tę nierówną walkę przed samą mszą. Nie przeszkodziło to jednak naszym Młodym w kilkunastokilometrowej przejażdżce cabrioletem, gdzie za dach służył parasol 😉

 

 

Wesele odbyło się w przepięknej scenerii gogołowskich wzgórz, w lokalu Trzy Siostry, gdzie nóżka chodziła nam do góralskich dźwięków zespołu Lajt z Bukowiny Tatrzańskiej.

 

 

Wspomniani górale przywieźli ze sobą halny wiatr, przez który musieliśmy z Młodymi i Świadkami uciekać przedwcześnie z sesji plenerowej, która zaczęła przypominać październikowy spacer po Bieszczadach. Było nam bardzo szkoda, ponieważ ta przepiękna sceneria aż prosiła się o selfie z naszą parą. Cóż, jak śpiewa Happysad – wrócimy tu jeszcze (przy lepszej pogodzie).

 

 

Widząc na żywo to, co działo się podczas wesela oraz patrząc na nasz zebrany materiał dowodowy, mamy nadzieję, że ten dzień (i noc) był dla Pauliny i Kamila udany i że bawili się tak dobrze jak zaproszeni goście.

 

 

Z naszej strony życzymy im dużo miłości i wytrwałości oraz tego, aby Biały Bocian z przezroczystej, weselnej butelki dał znać swoim skrzydlatym kumplom, aby za kilka miesięcy dostarczyli specjalną przesyłkę do domu (już) Małżonków

____ ____ ____ ____ ____ ____ ____ ____ ____ ____ ____ ____ ____ ____ ____ ____ ____ ____ ____ ____ ____ ____

 

P.S. Nikt nie pomógł Kamilowi, dlatego obecnie, jak mówi Paulina, jest szczęśliwym mężem.

 

 

P.S. 2 W naszej pracy niebezpieczeństwo często czyha za plecami (na zdjęciu przegroźny czteromiesięczny pitbull Pary Młodej – Bruno).

 

Lubie to!
10